Rutyna małżeńska

Rutyna małżeńska

Postprzez Leszek Zawlocki w 31 Sie 2008 01:44

W pracy z parami nieodmiennie zdumiewa mnie zjawisko tzw. „rutyny małżeńskiej” albo swoistego małżeńskiego „wypalenia zawodowego”. Objawia się to na kilku poziomach:
1) Poziom "zakurzonego trofeum". Poziom ten powstaje dość wcześnie po ślubie. Kiedy na papierze jesteś już współwłaścicielem małżeństwa ("mam" żonę lub męża), pora zdobywać kolejne obszary. Jeszcze nie spotkałem faceta po ślubie, który by nie siedział przed komputerem dwa razu dłużej niż przed ślubem ;) .
2) Poziom "sprzętu użytkowego". Ten występuje, kiedy mąż czy żona stają się niezbędni dla dalszego - w miarę komfortowego – funkcjonowania. Zwykle związane jest to z ustalonym podziałem ról (np. usiłuję sobie przypomnieć jak się robi pranie czy prasuje koszule, bo zwykle robi to moja żona).
3) Poziom "trzeciej ręki". Związany z poprzednim: "kochanieee, zrób mi herbatę...". Moja żona wyjechała kiedyś na kilka dni. Zgadnij, jak wyglądało nasze mieszkanie. :)
4) Poziom "worka treningowego". W końcu dobrze, że w domu jest do kogo lub na kogoś ponarzekać, pożalić się, powrzeszczeć...
5) Poziom "starej zabawki". Pojawia się, kiedy żona czy mąż tracą swoją atrakcyjność (nie tylko w znaczeniu atrakcyjności fizycznej).
6) Poziom „bezużytecznego rupiecia”. Ostatnia faza zwykłego rozkładu pożycia małżeńskiego – kiedy każde z małżonków żyje osobno pod jednym dachem.


Kilka propozycji jak temu przeciwdziałać:
1. Zadawać sobie nieustannie mądre pytania w stylu: "co mogę zrobić, by mieć bardziej satysfakcjonujące relacje z moją żoną/mężem?", "jak mogę być lepszym mężem/żoną?", "jak możemy urozmaicić, uatrakcyjnić ten dzień (seks, wspólne spędzanie czasu)?", "co możemy zrobić, aby teraz dobrze się bawić?"
2. Kiedy widzisz piękną dziewczynę, zamiast pytania: "co ona ma, czego nie ma moja żona?" zadaj sobie pytanie: "co ma moja żona, czego nie ma ta kobieta?" (niektórym się to myli... :D).
3. Potraktujcie małżeństwo jako etap, na którym możecie pozwolić sobie "na więcej", a nie "na mniej". Nie wiem dlaczego wielu ludziom małżeństwo kojarzy się z zakuciem się w złote kajdanki i spisanie cyrografu w kościele lub urzędzie stanu cywilnego. To zaś oznacza, że będę już "grzeczny", "bardziej odpowiedzialny", będę "ciężko pracował, aby utrzymać rodzinę"...
4. W imię wartości jaką jest "rodzina" ludzie inwestują w wartość zwaną "pracą", co powoduje, że... nie mają czasu na realizowanie wartości "rodzina" Przeanalizujcie swoją hierarchię wartości - czy naprawdę druga osoba jest dla ciebie tak samo ważna i atrakcyjna po ślubie jak przed ślubem?
5. Nawet jeśli wystąpi habituacja (rutyna małżeńska), zacznijcie budować związek na wyższym poziomie (metapoziom). Jeśli i na tym poziomie wystąpi habituacja, znowu podnieście poprzeczkę. I tak w nieskończoność.
6. Jak ktoś mi mówi, że już "nie kocha drugiej osoby" to znaczy, że do tej pory był to układ typu "bodziec-reakcja", czyli zakochałem się (bodziec), poszedłem z nią do łóżka (reakcja), a potem... nie było już bodźca, albo pojawił się nowy, względnie ten stary bodziec przestał być przyjemny i zaczął być nieprzyjemny. Zacznij BUDOWAĆ związek, a nie pozwalać, aby ci się po prostu przytrafił. Sami twórzcie bodźce, a nie czekajcie, aż skończy się wam repertuar wzajemnego zadowalania się.
7. Bawcie się. Razem. Do końca życia.
Życie to nie problem do rozwiązania, lecz przygoda do przeżycia...
Awatar użytkownika
Leszek Zawlocki
Administrator
 
Posty: 284
Dołączenie: 29 Sie 2008 16:34
Miejscowość: Kraków

Re: Rutyna małżeńska

Postprzez Leszek Zawlocki w 29 Sty 2009 23:36

Kilka poprawek (auto-update) :):
(...) Jeszcze nie spotkałem faceta po ślubie, który by nie siedział przed komputerem dwa razu dłużej niż przed ślubem.

Spotkałem już i to coraz częściej. Poznają się przez komputer - on siedzi w dziale IT, ona na naszej-klasie. Od czasu do czasu zaglądają na jakieś portale społecznościowe albo czaty. Różnica - po ślubie przynajmniej niedzielny obiad jedzą razem i zdarza im się wyjść na spacer :).
(...) Kiedy mąż czy żona stają się niezbędni dla dalszego - w miarę komfortowego – funkcjonowania. Zwykle związane jest to z ustalonym podziałem ról (np. usiłuję sobie przypomnieć jak się robi pranie czy prasuje koszule, bo zwykle robi to moja żona).

Chyba, że żyją jak dwa single pod jednym dachem - też coraz częściej...
Życie to nie problem do rozwiązania, lecz przygoda do przeżycia...
Awatar użytkownika
Leszek Zawlocki
Administrator
 
Posty: 284
Dołączenie: 29 Sie 2008 16:34
Miejscowość: Kraków

Re: Rutyna małżeńska

Postprzez Katarzyna Rutecka w 08 Lis 2009 20:46

Takie to proste, a takie trudne :)

Po naszym ślubie, mało komu mieściło się w głowie, że:
- nie jestem w ciąży (stosunkowo młodo wzięliśmy ślub)
- zgodnie twierdziliśmy, że teraz dopiero zaczniemy się bawić,
- dlaczego tak często podróżujemy, a nie ciułamy grosz do grosza na nowy ......,
- chodzimy osobno na niektóre imprezy,

takie to proste, choć czasami bywa trudne....
Awatar użytkownika
Katarzyna Rutecka
 
Posty: 22
Dołączenie: 06 Paź 2009 15:00

Re: Rutyna małżeńska

Postprzez Vira w 01 Lut 2010 18:05

Nie dla każdego ślub oznacza przywiązanie na łańcuch. Jeżeli ludzie podczas spotykania się są sobą, niczego nie ukrywają, zachowują się tak jak zwykle, po ślubie będzie tylko lepiej. A jednak często z tego co widzę jednak jest gorzej... Więc jakie wnioski można z tego wyciągnąć? Chociaż swoją drogą - zakochanie czyni ślepym.
Vira
 
Posty: 7
Dołączenie: 07 Sty 2010 17:00

Re: Rutyna małżeńska

Postprzez tomasz w 17 Lut 2010 18:37

zapytanie do Leszka

No wszystko to pięknie i ładnie brzmi i z pewnością da się zastosować w przypadku małżeństw ludzi przyzwyczajonych do zabiegania o własny rozwój, ludzi na poziomie, po studiach itp, gorzej z szarą rzeczywistością w której żyjemy, nieudanymi małżeństwami naszych rodziców, którzy dla "dobra dzieci" żyli obok siebie i tak im już zeszło 30 czy więcej lat, co im poradzisz Leszku? Nie pójdą na żadną terapię, nie przeproszą się, bo uważają, że nie mają za co, nie zaczną od nowa, nie mogą z sobą wytrzymać, dokuczają sobie na każdym kroku, jedyne wybawienie widzą w śmierci na która męczeńsko wyczekują. I to nie jest odosobniony przypadek. Jak Ty byś im pomógł?
tomasz
 
Posty: 1
Dołączenie: 17 Lut 2010 18:23

Re: Rutyna małżeńska

Postprzez Leszek Zawlocki w 01 Kwi 2010 20:08

Zadałbym im obojgu pytanie, patrząc prosto w oczy i oczekując spójnej odpowiedzi: "czy są szczęśliwi?"
...a potem bym ich zostawił.

Żeby się męczyć latami - wiesz, jakich mocnych przekonań trzeba? :)
Życie to nie problem do rozwiązania, lecz przygoda do przeżycia...
Awatar użytkownika
Leszek Zawlocki
Administrator
 
Posty: 284
Dołączenie: 29 Sie 2008 16:34
Miejscowość: Kraków


Powróć do Związki/Relacje osobiste

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość