1) Poziom "zakurzonego trofeum". Poziom ten powstaje dość wcześnie po ślubie. Kiedy na papierze jesteś już współwłaścicielem małżeństwa ("mam" żonę lub męża), pora zdobywać kolejne obszary. Jeszcze nie spotkałem faceta po ślubie, który by nie siedział przed komputerem dwa razu dłużej niż przed ślubem
2) Poziom "sprzętu użytkowego". Ten występuje, kiedy mąż czy żona stają się niezbędni dla dalszego - w miarę komfortowego – funkcjonowania. Zwykle związane jest to z ustalonym podziałem ról (np. usiłuję sobie przypomnieć jak się robi pranie czy prasuje koszule, bo zwykle robi to moja żona).
3) Poziom "trzeciej ręki". Związany z poprzednim: "kochanieee, zrób mi herbatę...". Moja żona wyjechała kiedyś na kilka dni. Zgadnij, jak wyglądało nasze mieszkanie.
4) Poziom "worka treningowego". W końcu dobrze, że w domu jest do kogo lub na kogoś ponarzekać, pożalić się, powrzeszczeć...
5) Poziom "starej zabawki". Pojawia się, kiedy żona czy mąż tracą swoją atrakcyjność (nie tylko w znaczeniu atrakcyjności fizycznej).
6) Poziom „bezużytecznego rupiecia”. Ostatnia faza zwykłego rozkładu pożycia małżeńskiego – kiedy każde z małżonków żyje osobno pod jednym dachem.
Kilka propozycji jak temu przeciwdziałać:
1. Zadawać sobie nieustannie mądre pytania w stylu: "co mogę zrobić, by mieć bardziej satysfakcjonujące relacje z moją żoną/mężem?", "jak mogę być lepszym mężem/żoną?", "jak możemy urozmaicić, uatrakcyjnić ten dzień (seks, wspólne spędzanie czasu)?", "co możemy zrobić, aby teraz dobrze się bawić?"
2. Kiedy widzisz piękną dziewczynę, zamiast pytania: "co ona ma, czego nie ma moja żona?" zadaj sobie pytanie: "co ma moja żona, czego nie ma ta kobieta?" (niektórym się to myli...
3. Potraktujcie małżeństwo jako etap, na którym możecie pozwolić sobie "na więcej", a nie "na mniej". Nie wiem dlaczego wielu ludziom małżeństwo kojarzy się z zakuciem się w złote kajdanki i spisanie cyrografu w kościele lub urzędzie stanu cywilnego. To zaś oznacza, że będę już "grzeczny", "bardziej odpowiedzialny", będę "ciężko pracował, aby utrzymać rodzinę"...
4. W imię wartości jaką jest "rodzina" ludzie inwestują w wartość zwaną "pracą", co powoduje, że... nie mają czasu na realizowanie wartości "rodzina" Przeanalizujcie swoją hierarchię wartości - czy naprawdę druga osoba jest dla ciebie tak samo ważna i atrakcyjna po ślubie jak przed ślubem?
5. Nawet jeśli wystąpi habituacja (rutyna małżeńska), zacznijcie budować związek na wyższym poziomie (metapoziom). Jeśli i na tym poziomie wystąpi habituacja, znowu podnieście poprzeczkę. I tak w nieskończoność.
6. Jak ktoś mi mówi, że już "nie kocha drugiej osoby" to znaczy, że do tej pory był to układ typu "bodziec-reakcja", czyli zakochałem się (bodziec), poszedłem z nią do łóżka (reakcja), a potem... nie było już bodźca, albo pojawił się nowy, względnie ten stary bodziec przestał być przyjemny i zaczął być nieprzyjemny. Zacznij BUDOWAĆ związek, a nie pozwalać, aby ci się po prostu przytrafił. Sami twórzcie bodźce, a nie czekajcie, aż skończy się wam repertuar wzajemnego zadowalania się.
7. Bawcie się. Razem. Do końca życia.